Wnet jednak przekonałem się, że nieśmiałość i tchórzostwo są dwie rzeczy różne. Krótko mówiąc: skończyłem kampanię w randze majora, dostałem od rządu trzysta dolarów emerytury, od kolegów ten oto pierścień i — co mnie najwięcej dziwiło — nauczyłem się rozkazywać, ja, który niegdyś tylko spełniałem rozkazy wszystkich, nawet moich uczniów...
A ponieważ tak wybornie posłużyło mi nowe nazwisko, więc — zatrzymałem je.
— Budująca historia — odezwała się pani Latter. — Ja inne stawiałam panu wróżby...
— Wolno wiedzieć? — spytał ciekawie.
— Że pan będziesz grał w karty.
Gość roześmiał się.
— Ja nigdy nie biorę kart do ręki.
— Grywałeś pan jednak co wieczór.
— Ach, tutaj?... Przepraszam panią, ale chodziłem do znajomych na wista dlatego, ażeby... nie być w domu...
— To jednak kosztowało.