— To wszystko jedno. Ale weksle ja kupowałem.
— Masz pan jeszcze jaki?... — spytała ciszej.
— Nie. Pan Norski dwudziestego piątego marca wykupił ostatni.
— Ach, tak... Ile tam było?
— Trzysta rubli.
— Aha... Kiedyż to on był wystawiony?
— W styczniu — odparł Żyd.
— Ach, ten?... Nie wiedziałam, że pan bierzesz takie duże procenta.
Żyd patrzył na nią z politowaniem. Weksel był nie na trzysta, tylko na dwieście rubli, wystawiony nie w styczniu, lecz w końcu lutego. To znaczy, że pani Latter nie wiedziała o niczym, a więc i nie poręczała weksli.
— To się zdarza — mruknął.