— Dzieciaku, dzieciaku!... Jakąż różnicę może mi zrobić twoja biedna pensyjka, twoje piętnaście rubli miesięcznie? Ani myśl o niczym podobnym...
W oczach Madzi błysnęła wielka myśl. Łzy jej obeschły.
— Więc dobrze, proszę pani, ja będę brała pensję, ale pani mi zrobi jedną wielką łaskę...
I nagle uklękła przed panią Latter, która śmiejąc się podniosła ją.
— Cóż to za łaska?
— Ja mam po babci — szepnęła Madzia spuszczając oczy — ja mam... trzy tysiące rubli. Więc pani będzie taka dobra... taka kochana...
— I wezmę od ciebie te pieniądze, czy tak?... Ach, ty niepoprawna! Przypomnij sobie, ile już przeznaczeń miały twoje pieniądze? Masz założyć pensję...
— Już nie założę...
— Wybornie; szybko się decydujesz. Miałaś pożyczyć pannie Howard tysiąc rubli... Chciałaś wziąć na swój koszt aż do ukończenia edukacji...
— Pani śmieje się ze mnie! — załkała Madzia.