Nie żądajcie więc pieśni ode mnie,

Bo — ja — z wami w szeregu nie stanę,

By na gruzach przeszłości nikczemnie

Wielbić świata jaskrawą przemianę

I przed — waszym — schylając się bogiem,

Wydrzeć z serca, co mi było drogiem...

Mówiąc: „waszym” Sataniello wskazał na pierwszy rząd krzeseł, a więc albo na jaśnie wielmożnego Bielińskiego, albo na jaśnie wielmożnego Czerniawskiego; w każdym razie na kogoś z partii szlacheckiej. Po sposobie, w jaki zakaszlał pan Abecedowski starszy, mieszczanie domyślili się, że partia uczuła zatruty pocisk wypuszczony w jej piersi.

Wszystkie — wasze pragnienia i cele,

Wszystko, co — was — upaja i pieści,

I serc własnych — bezwstydne wesele,