— Diabli mnie tu przynieśli... — mruknął.
Podniósł się z łóżka, podszedł do klęczącego i uderzywszy go w ramię rzekł:
— No, wstawaj!...
— Co?... — odparł młody człowiek zrywając się na nogi.
Wyglądał jak wariat.
— Przede wszystkim — nie bądź głupi.
— A potem?...
— Oddaj listy panny i jej pierścionek, a swój zabierz.
Cynadrowski rzucił się do niewielkiego kufra, otworzył go, a w nim skrytkę, z której wydobył pakiet listów. Porachował je, włożył w grubą kopertę i zapieczętował trzema urzędowymi pieczęciami.
Następnie zdjął z palca pierścionek z opalem i ostrożnie umieścił w pudełeczku z watą; pierścionek zaś z Matką Boską wsadził sobie na palec.