— A ty gdzie, Joasiu? — zapytała Magdalena.
— Teraz do panny Żanety, a później na koncert ze znajomymi.
— Ślicznie wyglądasz, cóż to za suknia!...
Joanna uśmiechnęła się.
— Ach, Madziu — rzekła tonem łagodniejszym — zastępuje mnie panna Żaneta, ale ty jej pomożesz, prawda?
— Naturalnie.
— I jeszcze, Madziu, pożycz mi, kochanko, bransoletki.
— Owszem, weź ze stolika.
— A wachlarza nie dasz mi?
— Ależ weź wszystko. Wachlarz jest także w stoliku.