W jednej chwili sypialnię zalega cisza... Obawa przełożonej tłumi strach przed zbójcami i zapobiega zbiorowym spazmom. W korytarzu słychać ostry głos:
— Co to znaczy, Joasiu?...
Przez chwilę ktoś szepcze, potem pani Latter odpowiada równie jak pierwej ostro, lecz ciszej:
— Zrobiłaś awanturę...
Znowu szeptanie i znowu pani Latter odpowiada szeptem:
— Chodź do mnie.
W korytarzu słychać oddalające się kroki. Madzia wchodzi do łóżka, gasi świecę i słyszy przez ścianę, że w sąsiedniej sypialni także rozmawiają.
Zegar wybił drugą.
6. Taka, której się nie powiodło
Madzia nie pamiętała wypadku, który by tak nią wstrząsnął jak owo spóźnienie Joasi.