— No, przecież Zosię ośmieliła całując ją... Bardzo wierzę, że to pomaga!
Kiedy pożegnawszy ciotkę oboje zeszli na dół, odezwała się Ada:
— Tylko, Stefek, nie bałamuć Madzi. Ty, jak widzę, za często prawisz jej komplimenta.
— Cóż to, nie wolno?
— Nie wolno, bo jak się dziewczyna w tobie zakocha...
— To się z nią ożenię — odparł Solski.
— Aa... w takim razie...
— Tylko zrób, ażeby się zakochała!... — dodał z westchnieniem.
— Na to nie licz!... — stanowczo odpowiedziała siostra.
— Nie pomożesz mi?... — spytał Solski zdziwiony.