— Chciałyśmy...
— To jest, ja prosiłam... — przerwała staruszka.
— Tak — poprawiła się pani Gabriela — hrabina chciała pomówić z panią o pewnej drażliwej kwestii...
Madzi zaćmiło się w oczach, ale wnet odzyskała przytomność. Staruszka utkwiła w niej okrągłe oczy i skubiąc czarną suknię mówiła powoli:
— Pani zna pannę Helenę... Helenę...
— Norską... — podpowiedziała ciotka Gabriela.
— Tak, Norską — ciągnęła staruszka. — Zna pani jej stosunek do naszego Stefana?...
— Tak... — szepnęła Madzia.
— I zapewne słyszała pani, że rodzina Stefana, a właściwie — ja, nie życzymy sobie, ażeby Solski żenił się... z panną Norską...
Madzia milczała.