— Już widziałem się i... dostałem kosza...
— Ty?
— Ja. Od panny Brzeskiej — dodał ciszej.
— To jakieś nieporozumienie...
— Wszystko jest jasne — odparł. — Ona kocha innego...
— Kogo?
— Nie namyślaj się, a zgadniesz.
Panna Solska zatchnęła się i spuściła oczy...
— Cóż to jest?... — spytała zmienionym głosem, spostrzegłszy krew na dywanie.
— Zabiłem Cezara.