Lubił być dokładnie informowanym nawet w drobiazgach.
32. Spacer
Po kilkunastominutowej podróży, która wydawała się Madzi nieskończoną, dorożka zaczęła zjeżdżać na dół Tamki. Minęli gmach Konserwatorium i zatrzymali się naprzeciw krótkiej uliczki zakończonej bramą, na szczycie której wznosił się żelazny krzyżyk.
— Tu — rzekł dorożkarz.
Madzia wysiadła, a minąwszy nieforemny dziedziniec weszła do gmachu o powierzchowności więzienno-szpitalnej.
„Straszne tu musi być życie!...” — pomyślała.
W sieni wyszła naprzeciw niej młoda szarytka pytając, czego sobie życzy.
— Chciałabym zobaczyć się z matką Apolonią.
— Czy ma pani... jaką prośbę?
— Nazywam się Brzeska, jestem znajomą matki Apolonii — odpowiedziała Madzia rozdrażnionym tonem, spostrzegłszy, iż gotowi posądzić ją, że przyszła po wsparcie.