— Ależ ja... — przerwał książę.
Chciał powiedzieć: „nic nie wiem”, lecz wstrzymał się. Zaczął się śmiać i odparł:
— Kamo, przysięgam ci na cześć mego ojca, że dopóki ja żyję, Asyria nie zabierze Fenicji. Czy to dość?
— O panie!... panie!... — zawołała, upadając mu do nóg.
— Więc chyba teraz nie zostaniesz żoną tego gbura?
— Och!... — otrząsnęła się. — Czy możesz o to pytać?
— I będziesz moją... — szepnął książę.
— Zatem chcesz mojej śmierci?... — odparła przerażona. — Ha!... jeżeli tego chcesz, jestem gotowa...
— Chcę, ażebyś żyła... — szeptał roznamiętniony. — Żyła, należąc do mnie...
— To być nie może...