— Nie wiem również — ciągnął Mefres — czy powiedziano waszej dostojności, że następca tronu nie nocował w pałacu i że był w domu Sary. Odźwierny i dwie służące poznały go, gdyż noc była dość widna.
Podziw naczelnika policji zdawał się dosięgać szczytu.
— Wielka szkoda — zakończył arcykapłan — że waszej dostojności nie było parę dni w Pi-Bast...
Naczelnik bardzo nisko ukłonił się Mefresowi i zwrócił się do nomarchy.
— Czy wasza cześć nie raczyłbyś łaskawie powiedzieć mi: jak był ubrany książę owego wieczora?...
— Miał biały kaftan i purpurowy fartuszek obszyty złotymi frędzlami — odparł nomarcha. — Dobrze pamiętam, gdyż byłem jednym z ostatnich, którzy rozmawiali z księciem owego wieczora.
Naczelnik policji klasnął w ręce i do biura wszedł odźwierny Sary.
— Widziałeś księcia — zapytał go — kiedy wchodził w nocy do domu twej pani?
— Otwierałem furtkę jego dostojności, oby żył wiecznie!...
— A pamiętasz, jak był ubrany?...