— Błagać cię, ażebyś przebaczył memu ojcu... Nieszczęśliwy on!... od południa leje łzy i tarza się w popiele...
— A gdybym mu nie przebaczył, odeszłabyś?
— Nie... — cicho szepnęła.
Ramzes przyciągnął ją do siebie i namiętnie pocałował. Oczy płonęły mu.
— Dlatego przebaczę mu — rzekł.
— O, jakiś ty dobry!... — zawołała, tuląc się do księcia. A potem dodała z przymileniem:
— Każesz wynagrodzić szkody, które wyrządził mu ten szalony robotnik?
— Każę...
— I mnie weźmiesz do swego domu...
Ramzes popatrzył na nią.