— W pałacyku, w stronie ogrodu najbliższej rzeki... Jest z nim piękna kobieta... — szeptał Lykon.
— Nazywa się Hebron i jest żoną Tutmozisa — podpowiedział Herhor. — Przyznaj, Mefresie — dodał — że ażeby o tym wiedzieć, nie trzeba podwójnego wzroku...
Mefres zaciął wąskie usta.
— Jeżeli to nie przekonywa waszej dostojności, pokażę coś lepszego — odparł. — Lykonie, znajdź teraz zdrajcę, który szuka drogi do skarbca Labiryntu...
Śpiący Grek usilniej wpatrzył się w kryształ i po chwili odpowiedział:
— Widzę go... Jest odziany w płachtę żebraka...
— Gdzie on jest?...
— Leży na dziedzińcu oberży, ostatniej przed Labiryntem... Z rana będzie tam...
— Jak on wygląda?...
— Ma rudą brodę i włosy... — odpowiedział Lykon.