— A jeżeli syn?... Wiesz, wasza cześć, że mógłby narobić kłopotu — wtrąciła pani.

— Wszystko przewidziane — mówił kapłan. — Jeżeli będzie córka, damy jej posag i wychowanie, jakie przystoi panience wysokiego rodu. A jeżeli syn, wówczas zostanie Żydem...

— Ach, mój wnuk Żydem!...

— Nie trać pani do niego zbyt wcześnie serca. Posłowie nasi donoszą, że lud izraelski zaczyna pragnąć króla. Zanim więc dziecko urośnie, żądania ich dojrzeją, a wtedy... my im damy władcę i zaprawdę pięknej krwi!...

— Jesteś jak orzeł, który jednym spojrzeniem obejmuje wschód i zachód!... — odparła królowa, z podziwem patrząc na ministra. — Czuję, że mój wstręt do tej dziewczyny zaczyna słabnąć.

— Najmniejsza kropla krwi faraonów powinna wznosić się nad narodami jak gwiazda nad ziemią — rzekł Herhor.

W tej chwili czółenko następcy tronu płynęło zaledwie o kilkadziesiąt kroków od dworskiego statku, a małżonka faraona, zasłoniwszy się wachlarzem, przez jego pióra spojrzała na Sarę.

— Zaprawdę, ona jest ładna!... — szepnęła.

— Już drugi raz mówisz to, czcigodna pani.

— Więc i o tym wiesz?... — uśmiechnęła się jej dostojność.