Tutmozis kręcił się na taburecie.
— Fenicjanie — rzekł — są zatrwożeni, nawet zgnębieni wieściami...
— O czym?
— Ktoś rozpuścił plotkę, że gdy wasza dostojność wstąpisz na tron, Fenicjanie zostaną wygnani, a ich majątki zabrane na rzecz skarbu...
— No, to mają jeszcze dosyć czasu — uśmiechnął się książę.
Tutmozis wciąż wahał się.
— Słychać — mówił zniżonym głosem — że zdrowie jego świątobliwości (oby żył wiecznie!...) mocno zachwiało się w tych czasach...
— To fałsz! — przerwał zaniepokojony książę. — Przecież wiedziałbym o tym...
— A jednak kapłani odprawiają w tajemnicy nabożeństwa za powrócenie zdrowia faraonowi — szeptał Tutmozis. — Wiem o tym z pewnością...
Książę stanął zdumiony.