Książę mówił dalej:

— Do podziału między niższych oficerów armii mojej i dostojnego Nitagera przeznaczam pięć talentów. Nareszcie do podziału między jego dostojność ministra i naczelnych wodzów przeznaczam dziesięć talentów...

— Ja zrzekam się mojej części na rzecz wojska — odpowiedział Herhor.

— Bądź pozdrowiony, następco!... bądź pozdrowiony, ministrze!... — wołali oficerowie i żołnierze.

Czerwony krąg słońca już dotknął piasków zachodniej pustyni. Ramzes pożegał wojsko i galopem pocwałował do Memfis, a jego dostojność Herhor, wśród radosnych okrzyków, wsiadł do lektyki i również kazał wyprzedzić maszerujące oddziały.

Kiedy odsunęli się tak, że pojedyncze głosy zlały się w jeden wielki szmer, niby szum wodospadu, minister wychyliwszy się do pisarza Pentuera rzekł:

— Pamiętasz ty wszystko?

— Tak, dostojny panie.

— Twoja pamięć jest jak granit, na którym piszemy historię, a twoja mądrość jak Nil, który wszystko zalewa i użyźnia — mówił minister. — Przy tym bogowie obdarzyli cię największą ze wszystkich cnót — roztropną pokorą...

Pisarz milczał.