— Jak na imię twemu synowi?... — powtórzył.

— Wszak wiesz, panie, że Seti... — odparła ledwie słyszalnym głosem.

— Spojrzyj mi w oczy...

— O Jehowo!... — szepnęła Sara.

— Widzisz, że kłamiesz. A teraz ja ci powiem: mój syn, syn następcy egipskiego tronu, nazywa się Izaak... i jest Żydem... podłym Żydem...

— Boże!... Boże!... miłosierdzia!... — zawołała, rzucając się do nóg księciu.

Ramzes ani na chwilę nie podniósł głosu, tylko twarz jego była szara.

— Ostrzegano mnie — mówił — abym nie brał do mego domu Żydówki... Moje wnętrzności skręcały się, kiedy widziałem folwark napełniony Żydami... Alem powściągnął odrazę, bom tobie ufał. I ty, wraz z twymi Żydami, ukradłaś mi syna, złodziejko dzieci...

— Kapłani rozkazali, ażeby został Żydem... — szepnęła Sara, szlochając u nóg księcia.

— Kapłani?... Jacy?...