— Co tobie?... — spytał.
— Nic. Słuchaj. Nigdy nie byłeś tak podobny do księcia jak dziś!... Jeżeli więc chcesz zrobić coś dobrego...
Zbliżyła twarz do jego ucha i zaczęła szeptać.
Grek słuchał zdumiony.
— Kobieto — rzekł — najgorsze duchy mówią przez ciebie... Tak, na niego zwróci się podejrzenie...
— To lepsze aniżeli sztylet — odparła ze śmiechem. — Co?...
— Nigdy nie wpadłbym na taki pomysł!... A może oboje?...
— Nie!... Ona niech żyje... To będzie moja zemsta...
— Cóż to za przewrotna dusza!... — szepnął Lykon. — podobasz mi się... Po królewsku zapłacimy im...
Cofnął się do okna i zniknął. Kama wychyliła się za nim i rozgorączkowana, zapomniawszy o sobie, słuchała.