Wtem coś zaczęło chrupać i trzeszczeć pod nogami. Pentuer przystanął i schylił się.
— W tym miejscu — rzekł — deszcz na opoce utworzył płytką kałużę. A z wody, patrz, dostojny panie, co się zrobiło...
Mówiąc to, podniósł i pokazał księciu jakby tafelkę szklaną, która topniała mu w rękach.
— Gdy jest bardzo zimno — dodał — woda staje się przezroczystym kamieniem.
Azjaci potwierdzili słowa kapłana, dodając, że daleko na północy woda bardzo często zamienia się w kamień, a para w białą sól, która jednak nie ma żadnego smaku, tylko szczypie w palce i wywołuje ból w zębach.
Książę coraz bardziej podziwiał mądrość Pentuera.
Tymczasem w północnej stronie niebo wyjaśniło się, odsłaniając Niedźwiedzicę, a w niej gwiazdę Eshmun. Kapłan, znowu odmówiwszy modlitwę, schował do torby przewodniczącego bożka i kazał zgasić pochodnie, a zostawić tylko tlący się sznur, który utrzymywał ogień i stopniowym upalaniem się znaczył godziny.
Książę zalecił czujność swemu oddziałowi i wziąwszy Pentuera, wysunął się o kilkadziesiąt kroków naprzód.
— Pentuerze — odezwał się — od tej chwili mianuję cię moim doradcą i na teraz, i wówczas gdy podoba282 się bogom oddać mi koronę Górnego i Dolnego Egiptu...
— Czymże zasłużyłem na tą łaskę?