— Ale jakiej!... Przy tym strach mnoży w ich oczach nasze wojska... Czują się słabymi i lękają się najazdu i śmierci...
— Zobaczymy, czy to nie jest podstęp wojenny!... — odparł książę po namyśle. — A jakże nasi?
— Zdrowi, syci, napojeni, wypoczęci i weseli. Tylko...
— No?...
— Patrokles umarł w nocy — szepnął Tutmozis.
— Jakim sposobem?... — zawołał książę zrywając się.
— Jedni mówią, że zapił się, drudzy... że to kara bogów... Twarz miał siną, a usta pełne piany...
— Jak tamten niewolnik w Atribis, pamiętasz go?... Nazywał się Bakura i wpadł do sali uczty ze skargami na nomarchę... Rozumie się, że tej samej nocy umarł z pijaństwa!... Co?...
Tutmozis spuścił głowę.
— Musimy być bardzo ostrożni, panie mój... — szepnął.