— Z jakiegoż to powodu, Ramzesie, żądałeś ode mnie posłuchania?

— Jeszcze przed dwoma dniami, matko.

— Wiedziałam, że jesteś zajęty. Ale dziś oboje mamy czas, i mogę cię wysłuchać.

— Tak mówisz do mnie, matko, jakby owionął mnie nocny wiatr pustyni, i już nie mam odwagi przedstawić ci mojej prośby.

— Więc zapewne chodzi o pieniądze?

Ramzes zmieszany spuścił głowę.

— Dużo ci też potrzeba?

— Piętnaście talentów...

— O bogowie! — zawołała pani — wszak parę dni temu wypłacono ci dziesięć talentów ze skarbu. Przejdź się, moja dziewczynko, po ogrodzie, musisz być zmęczona — rzekła monarchini do czarnej niewolnicy. Gdy zaś zostali oboje z synem, zapytała księcia:

— Więc twoja Żydówka jest aż tak wymagająca?