— Na przykład... trzydziestu tysięcy talentów...
— Czy natychmiast?
— Nie, w ciągu roku.
— Będzie ją miał wasza świątobliwość — odpowiedział bez namysłu Hiram.
Pan zdumiał się tej hojności.
— No, ale muszę wam dać zastaw...
— To tylko dla formy — odparł Fenicjanin — da nam wasza świątobliwość na zastaw kopalnie, ażeby nie obudzić podejrzeń kapłanów... Gdyby nie to, Fenicja cała odda się wam bez zastawów i kwitów...
— A kanał?... Czy mam zaraz traktat podpisać? — spytał faraon.
— Wcale nie. Wasza świątobliwość zawrze z nami traktat, kiedy sam zechce...
Ramzesowi zdawało się, że jest podniesiony w górę. W tej chwili dopiero poznał słodycz królewskiej władzy, i to — dzięki Fenicjanom!