— A wojsko?...
— Któreż wojsko nie upadnie przed Ozyrysem?
— Wiem — przerwał niecierpliwie nomarcha Aa — ale nie widzę ani Ozyrysa, ani tego wiatru, który do nas zwróci pospólstwo... Tymczasem faraon już dziś przywiązał ich do siebie obietnicami, a jutro wystąpi z darowizną...
— Od obietnic i podarunków mocniejszą jest trwoga — odparł Herhor.
— Czego oni mają się bać?... Tych trzystu żołnierzy, jakich mamy?
— Ulękną się Ozyrysa.
— Ale gdzież on jest?... — pytał wzburzony nomarcha Aa.
— Zobaczycie go wszyscy. A szczęśliwym byłby ten, kto by na ów dzień oślepnął.
Słowa te wypowiedział Herhor z takim niezachwianym spokojem, że w zgromadzeniu zaległa cisza.
— Ostatecznie cóż jednak robimy?... — zapytał po chwili najwyższy sędzia.