— A kapłana widziałeś?
— Za pozwoleniem waszej czujności, to nie był kapłan, ale chyba jakiś duch, który pilnuje domu księcia następcy (oby żył wiecznie!...).
— Dlaczego duch?
— Bo czasami tom go widział, a czasem gdzieś mi się podziewał.
— Może go ludzie zasłaniali?
— Z pewnością, że go czasem ludzie zasłaniali. Ale za to raz był wyższy, a inny raz niższy.
— Może właził na pagórek i złaził z niego?
— Bez zawodu musiał włazić i złazić, ale może wydłużał się i skracał, gdyż był to wielki cudotwórca. Ledwie rzekł: „Zaraz Nil przybierze” — i wnet Nil zaczął przybierać.
— A kamienie rzucałeś, Anupa?
— Gdzież bym śmiał rzucać kamienie w ogród następcy tronu?... Przecie ja prosty chłop i ręka uschłaby mi po łokieć za takie świętokradztwo.