Puścił mi głowę i znowu spytał:

— Byłeś przy jego śmierci... Powiedz mi prawdę, bardzo on się męczył?...

Wtem cofnął się i rzekł prędko:

— Albo nie... nic mi już nie mów!... O, nikt nie wie, jakim ja16 nieszczęśliwy!...

Z oczu poczęły mu płynąć łzy. Schwycił się oburącz za głowę, odwrócił się ode mnie i pobiegł ku schodom, krzycząc:

— Biedny ja!... biedny...

Wołał tak głośno, że na korytarz powychodzili profesorowie. Patrzyli za nim, pokiwali głowami i kazali mi wrócić do klasy.

Nad wieczorem jakiś faktor przyniósł na stancją spory kufer dla mnie i kartkę z tym tylko napisem:

„Od biednego Józia — pamiątka”.

W kufrze było mnóstwo pięknych książek po nieboszczyku Józiu, a między nimi: Księga świata, Historia Cesara Cantu, Don Quiszot, Galeria Drezdeńska i wiele innych. Książki te obudziły we mnie namiętną chęć do poważniejszego czytania.