Mówiąc to, udawała dużą pannę.
Ojca zobaczyłem w południe. Przywitał się ze mną bardzo serdecznie i powiedział, że na wakacje da mi konia i pozwoli strzelać z wielkiego pistoletu. A potem dodał:
— Pójdźże zaraz do pałacu i przywitaj się z panią hrabiną, chociaż...
W tym miejscu machnął ręką.
— Cóż się stało, proszę ojca?... — spytałem jak dorosły człowiek i ażem się zląkł23 swojej odwagi.
Nadspodziewanie ojciec odpowiedział bez gniewu, z odcieniem goryczy:
— Ona już teraz nie potrzebuje starego plenipotenta. Niedługo będzie tu nowy pan, a ten i sam potrafi...
Przerwał i odwróciwszy się, mruknął przez zęby:
— Przegrać w karty majątek.
Zacząłem domyślać się, że przez czas mojej nieobecności zaszły tu wielkie zmiany. Swoją drogą poszedłem na przywitanie do dziedziczki. Przyjęła mnie łaskawie, a ja dostrzegłem, że jej smutne oczy mają dziś całkiem inny wyraz.