— Dobrze zrobił — odparłem — bo młode panny nie umieją pływać czółnem.
— A kawaler umie pływać?
— Ja umiem i czółnem, i rękami, a także na wznak i stojący.
— A kawaler będzie nas woził?
— Jeżeli mama pani pozwoli, to będę.
— Więc niech kawaler zobaczy, czy czółno nie jest dziurawe.
— Nie jest.
— A skądże się tam wzięła woda?
— Z deszczu.
— Z deszczu?