— Mamo, dlaczego ja mamy nie widzę?...
— Bo tobie oczki zasłoniło. Ale to przejdzie.
— Kiedy przejdzie?...
— Niedługo.
— Może jutro, proszę mamy?
— Za kilka dni, moja dziecino.
— A jak przejdzie, to niech mi mama zaraz powie. Bo mi jest bardzo smutno!...
Mijały dnie i tygodnie w ciągłym oczekiwaniu. Dziewczynka poczęła już wstawać z łóżeczka. Nauczyła się chodzić po pokoju omackiem; sama ubierała się i rozbierała powoli i ostrożnie.
Ale wzrok jej nie wracał.
Jednego razu mówiła: