— Eh, przestań!... — zawołał Rzecki. — Ożeń się z nią, a zaraz inaczej spojrzysz...
Wokulski śmiał się smutno.
— Tak... ożenić się!... Spętać dobrą i niewinną istotę, wyzyskiwać najszlachetniejsze uczucia, a myślą być gdzie indziej... I może jeszcze za rok lub dwa wymawiać, że dla niej porzuciłem wielkie zamiary...
— Polityka?... — szepnął tajemniczo Rzecki.
— Co tam polityka!... już miałem czas i okazję rozczarować się do niej... Jest coś ważniejszego od polityki...
— Może wynalazek tego Geista?... — pytał Rzecki.
— A ty skąd wiesz?
— Od Szumana.
— Ach prawda!... Zapomniałem, że Szuman musi wiedzieć o wszystkim. To także talent...
— I bardzo pomocny. Swoją drogą, radzę ci: pomyśl o pani Stawskiej, bo...