Każdy zresztą dzień w Paryżu przynosił mu nowe idee albo rozjaśniał tajemnice jego własnej duszy. Raz, gdy siedział przed kawiarnią pijąc mazagran, zbliżył się do werendy jakiś uliczny tenor i przy akompaniamencie arfy zaśpiewał:

Au printemps, la feuille repousse

Et la fleur embellit des pres,

Mignonette, en joulant la mousse,

Suivons les papillons diapres.

Vois les se poser sur les roses;

Comme eux aussi je veux poser

Ma levre sur tes levres closes,

Et te ravir un doux baiser!141

I natychmiast kilku gości powtórzyło ostatnią strofę: