Panna Izabela z wolna podsunęła się tuż do kantorka, za którym siedział Wokulski. Była bardzo blada. Zdawało się, że widok tego człowieka wywiera na nią wpływ magnetyczny179.
— Czy mówię z panem Wokulskim?
Wokulski powstał z krzesła i odparł obojętnie:
— Jestem do usług.
— Wszakże to pan kupił nasz serwis i srebra? — mówiła zdławionym głosem.
— Ja, pani.
Teraz panna Izabela zawahała się. Po chwili jednak słaby rumieniec wrócił jej na twarz. Ciągnęła dalej:
— Zapewne pan sprzeda te przedmioty?
— W tym celu je kupiłem.
Rumieniec panny Izabeli wzmocnił się.