— W głowę!... — krzyknął ktoś.
Wokulski rzucił pistolet na ziemię i zeszedł431 z mety.
Wszyscy pobiegli do klęczącego barona, który jednakże zamiast umierać, mówił wrzaskliwym głosem:
— Szczególny wypadek! Mam dziurę w twarzy, ząb wybity, a kuli nie widać... Przecie jej nie połknąłem...
Wtedy egiptolog podniósł i obejrzał starannie pistolet barona.
— A!... — zawołał — to jasne... Kula w pistolet, a zamek w szczękę... Pistolet zdezelowany; bardzo interesujący strzał...
— Czy pan Wokulski zadowolony? — spytał hrabia–Anglik.
— Tak.
Baronowi chirurg obandażował twarz. Spomiędzy drzew nadbiegł wystraszony Konstanty.
— A co! — mówił. — Przepowiadałem, że się jaśnie pan doigra.