— Co?... Tęsknota
— Za czym?
Wokulski drgnął.
— Za czym? No... za wszystkim... za krajem...
— Dlaczegożeś nie wracał?
— A cóż by mi dał powrót?... Zresztą — nie mogłem.
— Nie mogłeś? — powtórzył Ignacy.
— Nie mogłem... i basta! Nie miałem po co wracać — odparł niecierpliwie Wokulski. — Umrzeć tu czy tam, wszystko jedno... daj mi wina — zakończył nagle, wyciągając rękę.
Rzecki spojrzał w jego rozgorączkowaną twarz i odsunął butelkę.
— Daj pokój — rzekł — już i tak jesteś rozdrażniony...