— Pyszny widok! — zawołała pani Wąsowska.
— Jak z balonu, którym kieruje pan Ochocki — dodał Starski trzymając się poręczy.
— Pan jeździł balonem? — zapytała panna Felicja.
— Balonem pana Ochockiego?...
— Nie, prawdziwym...
— Niestety! nie jeździłem żadnym — westchnął Starski — ale w tej chwili wyobrażam sobie, że jadę bardzo lichym.
— Pan Wokulski pewnie jeździł — rzekła tonem głębokiego przekonania panna Felicja.
— Ależ, Felu, o co ty niedługo zaczniesz posądzać pana Wokulskiego! — zgromiła ją pani Wąsowska.
— Istotnie jeździłem... — odparł zdziwiony Wokulski.
— Jeździł pan?... ach, jak to dobrze! — zawołała panna Felicja. — Niech nam pan opowie...