— O, pozwalają.
Baron drżał tak, że chwilami zęby mu szczękały.
— Nie sądzisz pan — zapytał po namyśle — że jednak należałoby temu zapobiec?...
— W jaki sposób?...
— Choćby usuwając kobietę od stosunków z intrygantami...
Wokulski głośno roześmiał się...
— Można kobietę uwolnić od intrygantów, ale czy podobna uwolnić ją od jej własnych instynktów?... Co pan poradzisz, jeżeli ten, który w pańskich oczach jest tylko bałamutem czy intrygantem, dla niej jest — samcem tego co ona gatunku?...
Stopniowo opanowywał go wściekły gniew. Chodził po pokoju i mówił:
— Jaka walka jest możliwą z prawem natury, według którego suka, choćby najlepszej rasy, nie pójdzie za lwem, ale za psem? Postaw jej pan całą menażerię najszlachetniejszych zwierząt, a ona wyrzeknie się jej dla kilku psów... I trudno się temu dziwić, gdyż one stanowią jej gatunek.
— Więc według pana nie ma rady? — spytał baron.