— To niech pan Maruszewicz przeczyta głośno, co tam jest?
— Jan Mincel i Stanisław Wokulski... — jęknął Maruszewicz.
— Zatem nie Lesser?
— Nie.
Przez cały ten czas służąca baronowej zachowywała się w sposób bardzo dwuznaczny: czerwieniła się, bladła, kryła się między ławki...
Sędzia patrzył na nią spod oka; nagle rzekł:
— Teraz panna nam powie, co to było z lalką? Tylko proszę prawdę, bo panna stanie do przysięgi...
Zagadnięta, z najwyższym przestrachem schwyciła się za głowę i przypadłszy do stołu, prędko odpowiedziała:
— Lalka stukła się, panie...
— Ta wasza lalka, od pani Krzeszowskiej?...