— Jeżeli go nie zatrzyma nowa wojna.
— Staś... Pan Wokulski — poprawił się Rzecki — pisze mi, że wojny nie będzie.
— Kursa jednak spadają, a przed chwilą czytałem, że flota angielska wpłynęła na Dardanele34.
— To nic, wojny nie będzie. Zresztą — westchnął pan Ignacy — co nas obchodzi wojna, w której nie przyjmie udziału Bonaparte.
— Bonapartowie skończyli już karierę.
— Doprawdy?... — uśmiechnął się ironicznie pan Ignacy. — A na czyjąż korzyść MacMahon z Ducrotem układali w styczniu zamach stanu35?... Wierz mi, panie Klejn, bonapartyzm36 to potęga!...
— Jest większa od niej.
— Jaka? — oburzył się pan Ignacy. — Może republika37 z Gambettą38?... Może Bismarck?...
— Socjalizm... — szepnął mizerny subiekt kryjąc się za porcelanę.
Pan Ignacy mocniej zasadził binokle i podniósł się na swym fotelu, jakby pragnąc jednym zamachem obalić nową teorię, która przeciwstawiała się jego poglądom, lecz poplątało mu szyki wejście drugiego subiekta z brodą.