— Masz słuszność. Czy jednakże dla kaprysu godzi się drażnić takie uczucia?
Panna Izabela zmieszała się.
— Więc cóż mam robić?
— To już od ciebie zależy. Jeszcze nie jesteś z nim związana...
— Ach, tak!... już pojmuję... — uśmiechnęła się panna Izabela.
Stojący pod oknem pan Malborg z panem Niwińskim przypatrywali się obu damom przez binokle.
— Piękne kobiety! — westchnął pan Malborg.
— A każda w innym guście — dodał pan Niwiński. — Którą byś wolał?
— Obie.
— A ja Izabelkę, a potem... Wąsowską.