Odpoczął i mówił dalej wzburzony.
— Mógłbym wprawdzie pierwej zabić pana, który jesteś przyczyną moich nieszczęść...
— O, nie rób pan ceremonii — rzekł Wokulski.
— Pan żartuje, a ja doprawdy mam broń przy sobie i jestem gotów...
— Spróbuj no pan swojej gotowości.
— Panie, tak nie przemawia się do człowieka stojącego nad grobem. Jeżelim przyszedł, to tylko, ażeby dać panu dowód, że pomimo błędów mam serce szlachetne.
— I dlaczegóż to stajesz pan nad grobem? — spytał Wokulski.
— Ażeby ocalić honor, który chcesz mi pan wydrzeć.
— O!... zachowaj że pan ten drogi skarb — odparł Wokulski i wydobył z biurka fatalne dokumenta. — Czy o te papiery panu chodzi?
— Pan pytasz?... pan naigrawasz się z mojej rozpaczy!