Wokulski wypił duszkiem.
— O tak, to lubię!... Za pańskie zdrowie! — dodała pijąc. — A teraz musi pan wypić za moje...
Wokulski wypił drugi kieliszek.
— A teraz wypije pan za spełnienie moich zamiarów... Proszę... proszę... tylko natychmiast...
— Za pozwoleniem pani — odparł — ale ja nie chcę upić się.
— Więc pan nie życzy mi spełnienia zamiarów?
— Owszem, ale muszę je pierwej poznać.
— Doprawdy?... — zawołała pani Wąsowska. — A to coś zupełnie nowego... Dobrze, niech pan nie pije.
Zaczęła patrzeć w okno uderzając nogą w podłogę. Wokulski zamyślił się. Milczenie trwało parę minut, nareszcie przerwała je pani.
— Słyszałeś pan, co zrobił baron?... Jak się to panu podoba?...