— Czy to ma być egzamin?
— Coś na kształt tego.
— Słucham panią.
Można było myśleć, że się waha; przemogła się jednak i zapytała:
— Więc utrzymuje pan, że baron miał prawo odepchnąć i zniesławić kobietę?...
— Która go oszukała?... Miał.
— Co pan nazywa oszustwem?
— Przyjmowanie uwielbień barona pomimo feblika, jak pani mówi, do pana Starskiego.
Pani Wąsowska przygryzła usta.
— A baron ile miał takich feblików?...