— Chodź do domu... Ty!... Gdzie tam jesteś?

— Tu jestem — zawołała dziewucha, zrywając się.

Wybiegła na ulicę, gdzie stał czeladnik.

— Tu jestem! — powtórzyła.

— A pieniądze masz? — spytał czeladnik.

— Mam! O tu... Naści! — rzekła, podając mu rubla.

Czeladnik schował rubla do kieszeni. Potem chwycił dziewkę za włosy i zaczął ją bić, mówiąc:

— A na drugi raz słuchaj się, bo cię za próg nie puszczę...

Rublem się nie wykupisz... A słuchaj!... A słuchaj! — powtarzał, okładając ją pięściami.

— O dla Boga!... — wołała dziewka.