— Pokazałem moją nominacją — powtórzył — no, i zaczęliśmy gawędę.
„Przegraliśmy na łeb na szyję!”, mówił jeden ze zbrojnych.
„Jakże nie mieliście przegrać — odpowiedziałem — jeżeli tu pod miastem siedzi szpieg”.
I powtórzyłem wszystko, com widział i słyszał. Byli rozwścieczeni.
Brat z oznakami wzruszenia usiadł na pościeli. Pan Dobrzański wstał z krzesła i słuchał z szeroko otwartymi oczyma.
— No i cóż?... — spytał Władek.
— A no i cóż... — roześmiał się pan kasjer. — Powiesili...
— Co? — krzyknął nauczyciel.
— Powiesili starego szpiega...
— Jezus! Maria!... — jęknęła mama i schwyciwszy się oburącz za głowę, wybiegła z saloniku.