— Nie rozumiem. Na co mu to?... — pytał natarczywie Teofil.
— No, jakże na co? W Hiszpanii rewolucja... Potem republika... Unia z Francją, potem z Włochami... Związek rzeczypospolitych romańskich.
— Nie rozumiem... Co Bismarckowi po unii romańskiej?
— Co?... Chce wywołać powszechną wojnę i zabrać 10-miliardową kontrybucję. To takie jasne, panie, takie jasne...
— Teofilu — szepnąłem — pieczeń ci wystygnie.
— Lubię zimną — odparł mój przyjaciel. — A więcej... Więcej już nic nie słychać?
— Będzie dobrze! — odparł blondyn, podnosząc w górę widelec.
— Żartuje pan — westchnął Biedrzyński.
— Słyszałem to wczoraj z ust konsula hiszpańskiego.
— Konsula?... — powtórzył Teofil, kierując czerwone ze wzruszenia ucho w stronę mówcy.