— Wiesz ty, Maciek — mówił — jo se kalkuluję, że jak w sądzie postawią takiego małego Jędrka przy takim wielgim Hermanie, to może chłopcu nic nie będzie?
— Pewno, że mu nic nie będzie — potwierdził parobek.
— Zawdy — ciągnął Ślimak — ciekawość, jaka go może spotkać kara za pobicie?
— Jużci głowy mu nie zdejmą — odparł Owczarz — i nawet nic mu wielkiego nie zrobią. Pamiętam, że jak Szymon Krawczyk pobił do krwi Wójcika, to Szymona wsadziły na dwa tygodnie do hareśtu151. A jak Potocka, ta Jędrzejowa, skaleczyła garnkiem Makolągwiankę, to kazały jej zapłacić śtraf152.
Ślimak zastanowił się i rzekł po chwili:
— Jużci prawda. Przecie i u nas ludzie bijali się, a żaden nie poszedł do kryminału. Ino boję się, że Niemiec może kosztowniejszy od chłopa.
— Co by ta miał być kosztowniejszy, taki niedowiarek.
— Ale zawdy... Wspomnij sobie, jak to ich sam wachmistrz obchodzi. Nawet z Grzybem nie będzie ci tak gadał, jak z Hamerem.
— Prawda to. Ale i wachmistrz, obejrzawszy się, powie wam we śtyry153 oczy, że Niemiec — to parch.
— Niemce mają swego cysorza — rzekł Ślimak.