— Doktor opatrzył go?
— Doktora nie ma przecież w fabryce.
— Ach, prawda!... A felczer?
— I felczera nie ma!
— Aha! To trzeba posłać konie do miasteczka.
— Jużci, że trzeba — odpowiedział ktoś. — Może wielmożny pan zaraz z miejsca każe zawrócić?
— Moje konie są zmęczone — odparł Ferdynand — ale wyślę inne.
Powozik ruszył.
— Podły! — rzekł jeden z robotników. — Jak my zmęczymy się przy robocie, to nas nie zmienia, ale o konie to dba!
— Bo konie trzeba kupić, a ludzie są darmo — wtrącił inny.