— No, ja ale pytam się o Ferdynanda, czy nie ma od niego wiadomości?...
— Zaraz ci powiem!... — mówił Böhme, krzywiąc się.
Sięgnął do bocznej kieszeni i nie znalazł okularów. Odpiął surdut i z kieszeni wewnętrznej dobył jakiś papier, wielki pugilares15, wreszcie wywrócił kieszeń, ale i tu okularów nie było.
„Czybym zostawił w bryczce?” — rzekł do siebie i zwrócił się, chcąc zejść z ganku.
Adler, który wiedział, że pastor w wewnętrznej kieszeni nosi tylko ważne dokumenty, wyrwał mu papier z ręki.
— Mój ty Gotliebie — mówił skłopotany Böhme — oddajże mi to, ja ci sam przeczytam, tylko... muszę pierwej znaleźć moje okulary... Gdzie one się podziać mogły?
Zbiegł na dziedziniec, kierując się ku stajni.
— Proszę cię, zaczekaj, aż ja wrócę, bo to trzeba przede wszystkim wyjaśnić...
I poszedł, trąc obiema rękami szpakowatą głowę.
W kilka minut później wrócił ze stajni zupełnie zgnębiony.