Młody człowiek nieodznaczający się nadmiarem taktu począł nalegać.
— Dlaczegóż to, szanowny sędzio?
— Dlatego, że na obiad wydany za pieniądze starego Adlera mógłby mnie prosić tylko stary Adler, a gdyby on mnie zaprosił — także bym odmówił.
Do rozmowy wmieszał się drugi przyjaciel Ferdynanda.
— Czy sędzia masz co do zarzucenia Adlerowi?
— Niewiele. Stary jest eksploatorem59, młody próżniakiem, a obaj przynoszą nam więcej szkody aniżeli pożytku.
Sumienie publiczne pierwszy raz odezwało się tak wyraźnie przez usta człowieka mającego cywilną odwagę. Przyjaciele Adlera umilkli, inni goście byli zakłopotani, kilku wrażliwszych wzięło kapelusze z zamiarem opuszczenia sali.
W tej chwili wbiegł młody Adler z innym swoim przyjacielem. Przy pierwszym kroku spostrzegł on oryginalną figurę sędziego i nie wiedząc o tym, co się stało, szepnął do towarzysza:
— Zapoznaj mnie z nim!... Podobno dobrze pije?
— Cudownie! — odparł towarzysz i nie zwlekając, poskoczył do Zapory.